QUO VADIS PZK?
czyli: "czy damy radę"?...
    sp9aki pisze:

      sp3mep pisze:

      "pełno nas a jakoby nikogo nie było"



    Trzeba odrzucić "ręczny" styl prezesowania, który przez dłuuugie lata forsował SP2JMR.
    Osobiście zajmował się "wszystkim", a zastępcy często nie byli dostatecznie obciążani pracą.

    Nowoczesny prezes PZK powinien być (moim zdaniem) koordynatorem zadań stawianym własnym zastępcom.
    Mogą oni (łącznie z prezesem PZK) pozostawać trwale w rozproszeniu i kontaktować się nawzajem poprzez środki techniczne,
    co przy obecnej technice nie stanowi problemu.
    Wtedy przyszły prezes PZK łatwiej znajdzie niszę czasową, którą może poświęcić naszemu Związkowi.
    Przy takim rozwiązaniu, odpadnie też konieczność utrzymywania siedziby tzw. Sekretariatu.
    Nowoczesny Sekretariat będzie składał się z sumy wydzielonych komputerowych partycji członków przyszłego prezydium ZG PZK.

    Czy to jest jakaś utopia?
    Nie, GKR PZK "działa" bez siedziby i w rozproszeniu.
    Jak działa, to już jest temat na osobny wątek.



Jacek no ale to tak wygląda że jest cały tabun chętnych na vice prezesów,
a ja sie obawiam że ich nie ma wcale,
owszem są chetni do wytykania błędów, kontroli prezesów i vice prezesówa ,
ale do konkretnej roboty to już raczej trudniej z Twego wpisu wygląda ze jak jeden vicek sie nie sprawdzi to da mu się po łapach i sie go wymieni na innego lepszego a problem jest aby był ten pierwszy,
tak samo że jest ktoś już gotów cos "robić za darmo" i.t.d, fajnie super,
pytanie jak długo ?
rok,dwa,pieć ?
raczej z obserwcji widać ze najczęsciej zapał mija stosunkowo szybko z różnych powodów,
choroba ,rodzina,kariera i 100k innych powodów,


  PRZEJDŹ NA FORUM