| Stare zasady zarządzania kryzysowego oparte są na "służebności osobowej" i "służebności przedmiotowej" tyle, że to mogło wystarczać jak w kraju liczebność kadr "w kamaszach" była odpowiednia i jedyne czego im mogło brakować to sprzętu i "szeregowych". Teraz przy hybrydowych zagrożeniach i powszechnym "partnerstwie p&p" oraz małej ilości kompetentnych kadr to niestety w stanie zagrożenia potrzebne byłyby jeszcze "służebności kompetencji i umiejętności". PZK i inne xASR'y miały dobry pomysł by podnosić poziom wiedzy, umiejętności i sprawności operacyjnej tylko, że poza pomysłem niewiele zdziałano. Przepalono też zaangażowanie młodych (tych nielicznych, którzy by potrafili i którym jeszcze na czymkolwiek zależało). Odbudowanie tego wymaga albo czasu i kasy albo pełnej mobilizacji w stanie zagrożenia - niestety. Czy zmiana ustawy coś poprawi - nie wiem nie czytałem całej. Ktoś napisał, że mechanizmy są. Tylko co będzie jak po jednego specjalistę czy po jedną terenówkę czy radiostację zgłoszą się w tym samym czasie wszystkie służby ? |