| Znak wywoławczy, czy ksywka ? |
SP9UNB pisze: Mam wrażenie że niektórzy posiadacze (kijów) z dłuższym stażem zatrzymali się mentalnie w czasach kiedy samo posiadanie znaku było przepustką do robienia rzeczy niedostępnych dla zwykłych zjadaczy chleba. I ja to nawet trochę rozumiem - w pewnym sensie różne rzeczy były prostsze, każdy znał swoje miejsce w szeregu (wg długości przyznanego odgórnie sufiksu Tylko, że wszystko się w międzyczasie zmieniło i stare już nie wróci. Jeżeli dzisiaj każdy/a ma cały świat - dosłownie - w swojej kieszeni to żeby to radiowe hobby nie umarło musi być otwarte na rzeczy, które nie dla wszystkich będą mieć oczywisty sens, dla wielu będą się wydawać prowokacyjne ale będą tworzą nowe wyzwania, możliwości czy po prostu pozwolą się wyróżnić z tłumu inaczej niż dawniej. Jeśli ktoś całe życie budował przekonanie o elitarności tego hobby i że posiadanie znaku to "wstąpienie do wyjątkowej grupy ludzi" a osiągnięcia krótkofalarskie traktował jako pompkę do ego, to tak łatwo tego nie porzuci To trochę jak z motocyklistami, jedni mówią "jeżdżę motocyklem", a inni mówią "jestem Harleyowcem" - tym drugim motocykl już siadł na poziom tożsamości. Z radiem jest podobnie, jedni "uprawiają krótkofalarstwo", inni "są krótkofalowcami" |