| Sens ćwiczeń "łączności kryzysowej" na PMR i CB |
| Po latach fajnie się czyta te w większości głupoty. Kilka przykładów i sugestii: 1) w 1997r. powódź „wyłączyła” moje miasto oraz duży fragment okolicznej Polski z czegokolwiek, telefonia komórkowa wtedy raczkowała a nawet gdyby stała jak słoń, to by się zesrała, bo wyłączono prąd, internet takoż który nie tyle raczkował, co był w pieluchach 2) żywność, pomoc medyczną i ewakuację zapewniało Wojsko Polskie w formie przylotów śmigłowców (zainteresowanym mogę zeskanować PRAWDZIWE zdjęcia z tych operacji), nie wiem, czy dzisiaj udałby się taka pomoc dla ludności, bo Polską Armię znacznie zredukowano od tego czasu 3) aby wezwać pomoc, NALEŻAŁO SIĘ JAKOŚ KONTAKTOWAĆ, TĄ SPRAWĘ ZAŁATWIALI OSIEDLOWI CBISCI I KRÓTKOFALOWCY, dopóki nie skończył im się prąd, potem komunikacja polegała na rozkładaniu szmat na dachach w umownych kolorach – biały (prześcieradło które każdy w domu miał), ciemny/kolorowy (koc, narzuta), które każdy w domu miał, jedno oznaczało wezwanie pomocy, inne wezwanie ewakuacji, komunikacja polegała na obserwacji dachów przez patrole śmigłowców 4) komunikację jednostronną prowadziła lokalna miejska rozgłośnia radiowa, która zalecała włączanie radioodbiorników o pełnej godzinie i po odsłuchaniu wiadomości ich wyłączanie dla oszczędności energii, wtedy w niemalże każdym domu był tani radioodbiornik, który przy takim obciążeniu mógł pracować co najmniej pół roku na czterech bateriach paluszkach, dzisiaj czegoś takiego nie ma, ja mam do dzisiaj – peerelowskie radio Biwak, używam z powodzeniem, wszelkie amplitunery Kenwooda, Technicsa, JVC, Grundiga, czy Sony będące w posiadaniu bogatych sąsiadów (marynarzy, eksportowców) ssały, czyli były zupełnie nieprzydatne. W dzisiejszych (niespokojnych) czasach robienie łacha z radia to jest jakaś kpina. Nie każdy musi rozumieć i mieć – jego sprawa. Nikogo też nie zachęcałbym do zakupu kilkudziesięciu litrów benzyny i zabunkrowaniu tego na posesji/działce wraz z najtańszym agregatem prądotwórczym, choć ja to akurat mam, bo wykorzystuję to innych celów. Jednakowoż kupienie jakiegoś Baofenga, PMR czy najtańszego CB na zasadzie „nie wiem po co, ale za stówkę czy dwie warto” wraz z akumulatorem LiFePo4 chociażby 7Ah i ładowarką do tego to jest backup mniej więcej taki jak za „komuny” zapas świeczek i drucików do „watowania” bezpieczników topikowych oraz gówno świecącej, ale jednak, latarki na baterię płaską – każdy rozgarnięty gospodarz mieszkania/domu to miał bo wypadało mieć i było tanie. A dzisiaj w statystycznej większości to mamy mądrali, filmowców z jutuba i smartfonowców – każden jest mądry, ale jak przyjdzie co do czego to nie wie, z której strony trzymać młotek czy śrubokręt, o wiertarce nie wspominając nawet. |