| Sens ćwiczeń "łączności kryzysowej" na PMR i CB |
gregor1975 pisze: sp9nrb pisze: Oto obrazek z polskiej telekomunikacji. Od lat jeżdżę na grzyby. zawsze miałem łączność komórkową i z osobami w lesie, teren obsługiwała sprawnie sieć 3G. W tym roku te same lokalizacje i: któraś sieć nie zdjęła 3G a sygnał był tak cienki, że trzeba było wyjść z samochodu. Sporadyczna łączność z osobami, które były w lesie. Innych sieci jak 3G telefon komórkowy nie widział. Lokalizacja około 7km od centrum miasta powiatowego. Przy następnym wyjeździe w tą lokalizację sprawdzę PMR-ki. Sprawa łączności zaczyna się robić kryzysowa bo w przedmiotowym kompleksie leśnym pojawiły się wilki. I co wy na-to? JAK Nie wiem jak inni, ale ja na to to: Na grzyby jeżdżę od czasów, kiedy telefon stacjonarny to był długo oczekiwany luksus a telefon komórkowy to było SF. Na grzybach trzymać się w grupie (sam nie jeżdżę nigdy) w zasięgu wzroku albo dźwięku (ale nie darcia mordy, bo to denerwuje innych). Jak ktoś ma maskujące ciuchy (czyli większość), to ubrać coś nie maskującego – ułatwi namierzenie wzrokowe przez współtowarzyszy i redukuje możliwość pomylenia ze zwierzyną łowną przez wiekowego skacowanego myśliwego na ambonie – raz do mnie strzelano. Ja zakładam jaskrawą czapkę i jaskrawe przylepce na koszyk. Nauczyć się co to są słupki oddziałowe i co oznaczają napisy na nich. Umieć określić kierunki świata przy widoczności Słońca i posiadaniu zegarka, można też zabrać kompas, bo to tanie jak barszcz. Wiedzieć, że przeciętnie sprawny piechur pokonuje dystans 6 kilometrów na godzinę – ułatwi szacowanie dojścia do celu. Pobrać NIEODPŁATNIE mapę obszaru leśnego po którym będziemy grasować z Banku Danych o Lasach. W 2003r. wyposażyłem się w turystyczny odbiornik GPS - fajna i przydatna rzecz, dopóki traktuje się to jako sprawę POMOCNICZĄ. Dwa lata temu GPS zaczął pokazywać jakieś głupoty okresowo, współtowarzysz się śmiał, że w końcu powinienem wyrzucić ten złom, doszliśmy do samochodu na podstawie innych koordynatów, potem w mediach głównego nurtu wyczytałem, że ktoś robi psikusy z sygnałem satelitarnym. Więc rozumiecie. Telefon komórkowy zabieram zawsze gdziekolwiek, do lasu też. Nigdy nie musiałem użyć go w lesie. Warto jednak mieć ze sobą. Nigdy nie zgubiłem się w lesie. Łączność radiowa, na dowolnych długościach fal, to jest wartościowa rzecz, ale bez przesady tutaj – grzybobranie to nie jest blacout, albo trzecia wojna światowa. Jak ktoś nie radzi sobie w lesie bez GSM, to niech lepiej zostanie w domu – dla własnego bezpieczeństwa. Tym bardziej, kiedy zaczyna łączyć subiektywnie ocenianą jakość działania sieci radiowej z populacją wybranych zwierząt. P.S. Miałem niedawno podobny „problem” z GSM (ale nie w lesie) – zdechł mi internet mobilny. Sprawę załatwił telefon do operatora sieci, który mi powiedział, że w mojej lokalizacji wyłączyli nadajniki 3G i w konfiguracji telefonu mam sobie przestawić na 4G. Masz człowieku znak krótkofalarski a piszesz takie głupoty? Nie działa ci urządzenie radiokomunikacyjne przez wilki? Walnąłeś wykład jak chodzić do lasu na grzyby. Dobrymi radami piekło jest wybrukowane. Tylko bywają ludzie, którzy swoje pierwsze grzyby zbierali jeszcze w latach 50 ubiegłego stulecia. Chciałeś błysnąć ale tylko zagrzmiało z dodatkową zawartością. Do tego masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Zacznijmy po Kolei. Pierwszego GPS firmy Sony miałem jeszcze w latach 80 ubiegłego stulecia. Wtedy sygnał GPS podawał informację z celowym błędem kilkuset metrów (pętla nie zamykała się). To, ze w tym roku GPS głupieją to trzeba trochę wiedzy i zobaczyć na dane fizyczne i astronomiczne promieniowania słonecznego a nie powtarzać głupot propagandowych z telewizji. Aby zakończyć temat GPS to bardzo dobrze sprawują się programy typu "gdzie jest mój samochód". Do tego trzeba wiedzieć, że GPS w telefonie korzystają z kilku systemów i zazwyczaj nawet telefony pokazują lokalizację z dokładnością do kilku centymetrów. A teraz tłumaczę po polsku i po naszemu w formie kulturalnej. Do lasu idą dwie panie w wieku grubo po Balzakowskim. Tym paniom trzeba zapewnić bezpieczeństwo. Sytuacja zagrożeń: wiek i stan zdrowia osób wychodzących do lasu. W lesie teren zbuchtowany przez dziki. Około 15 km od miejsca zbierania grzybów ogłoszono pojawienie się wilków. Po za tym w tym kompleksie leśnym jest jeszcze masa żmij. Panie znają teren bardzo dobrze zbierają w nim grzyby już co najmniej 40 lat. Ale w razie jakiegoś nieszczęścia trzeba im natychmiast udzielić pomocy. I po to potrzebna jest ta łączność. Jak widzisz inną metodę powiadomienia osób i służb mogących udzielić pomocy. Jeżeli chcesz kogoś obrzucić błotem to najpierw sprawdzić, czy te błoto którego chcesz użyć, nie pochodzi z twoich galotów. JAK |