| Przyjechałem do ojczyzny moich przodków i prawdopodobnie stracę swój znak wywoławczy. |
sp9nrb pisze: Proponuję zacząć od wizyty w URE. Jedno to kwity wymagane oficjalnie ale jest jeszcze kilka sztuczek prawnych, które można wykorzystać. W bezpośredniej rozmowie bardzo często nierozwiązywalne problemy są do załatwienia. Może być też tak, że w aktualnej psychozie licencje są na nowo prześwietlane i rozmowa w URE może dużo wyjaśnić. JAK Polskie prawo jest proste, ale brutalne. A polscy krótkofalowcy walący sie po szczękach przed urzędnikami w UKE niestety takich przypadków nie przewidzieli. Niestety, dokładnie taki sam przypadek mamy w OT50. Kolega zdał egzamin w USA, dostał licencję i na jej podstawie otrzymał polskie pozwolenie. Kłopot zaczął się w momencie przedłużania pozwolenia. Bo problem polega na tym, ze UKE wydaje polską licencję z datą ważności pozwolenia zagranicznego. Pozostaje wiec zdanie polskiego egzaminu lub przedłużenie sobie licencji zagranicznej i na tej podstawie ponowne uzyskanie polskiego pozwolenia. W przypadku amerykańskim jest to proste jak konstrukcja cepa. Kolega ten przelał stosowna kwotę do FCC i na drugi dzień jego licencja pokazała się w internecie jako przedłużona. Przekazał wydruk do UKE i dostał polską licencję. To okazało się prostsze niż zdawanie egzaminu. Czy da się przedłużyć zdalnie licencję w Kazachstanie tego nie wiem, ale warto spróbować jako rozwiązanie doraźne. A przy okazji może PZK wpisze to sobie jako sprawę do załatwienia w UKE-MC. Bo na pewno wielu Kolegom przybywającym do nas z kierunku wschodniego, na stałe czy też czasowo może to w przyszłości ułatwić życie. eno |