| anteny a burza z piorunami |
| Czy "wirtualne maszty" są dostępne dla amatorów służby radiokomunikacji amatorskiej. Czy to kosztowna instalacja? Systemy "wirtualnych masztów", takie jak amerykański TALONS lub francuski Tethered, są to zaawansowane, militarnie rozwijane technologie, przeznaczone dla jednostek pływających (np. lotniskowców, okrętów patrolowych) i służące do wynoszenia systemów łączności i obserwacji na wysokość nawet 460 metrów. Są to kosztowne, skomplikowane systemy, oparte na dronach lub paralotniach przytwierdzonych kabloliną do statku, przesyłającej energię i dane. Dla amatorów służby radiokomunikacji amatorskiej, takie systemy nie są dostępne jako gotowe, komercyjne rozwiązanie i są ekstremalnie kosztowne. Są to projekty badawcze agencji rządowych (DARPA, DGA), a nie produkty do sprzedaży detalicznej. Radioamatorzy stosują jednak prostsze i znacznie tańsze alternatywy, które częściowo realizują ideę "wirtualnego masztu" poprzez wynoszenie anteny w powietrze: Lekkie, przenośne maszty teleskopowe (np. z włókna szklanego) o wysokości kilku metrów, które można szybko rozłożyć. Maszty zwijane z kompozytu (Rolatube), które są bardzo kompaktowe i szybkie w montażu (np. 7 metrów w mniej niż 5 minut). Anteny wynoszone na latawcach lub dronach, co jest znacznie tańsze, ale mniej stabilne i nie zapewnia ciągłego przesyłania zasilania. Dodam tylko, że już dawno temu widziałem pionowe anteny podwieszane do balonów niewielkich rozmiarów. Pytałem wtedy, czy ktoś stosował. Pukano się w czoło. Wszak takie eksperymenty robił już niejaki Beniamin Franklin (czerwiec 1752 okolice Filadelfii) Wprawdzie eksperyment służył czemu innemu. Ale miało to miejsce. Czy w PL ktoś robił takie eksperymenty do łączności, szczególnie na pasmach gdzie anteny z natury jako pełnowymiarowe są długie. A zwinąc nagle około 80 metrów drutu, Nawet ręcznie, jest możliwe i szybko można tego dokonać. |