Jak PZK (nie)pomaga swoim członkom
JAK PZK (NIE) POMAGA SWOIM CZŁONKOM – CZYLI 7 MIESIĘCY MYDLENIA OCZU, IGNOROWANIA SKARG I STRATEGII „NA URZĘDNIKA”

Siemanko, muszę się z Wami podzielić historią, która idealnie pokazuje, jak Zarząd Główny Polskiego Związku Krótkofalowców traktuje ludzi, którzy regularnie płacą składki i oczekują od organizacji REALNEGO, statutowego wsparcia. Spoiler: władze centralne wykazują absolutną obojętność wobec problemów szarych członków, a szumne hasła o „PR-ze”, „innowacjach” i „wspieraniu krótkofalarstwa” to zwykła fikcja literacka.

Sytuacja dotyczy mojej walki z zarządcą nieruchomości o montaż anten. Poniżej pełna chronologia i cytaty z oficjalnej korespondencji z Sekretarzem, Prezydium oraz Główną Komisją Rewizyjną (która, jak się okazuje, również kompletnie zawodzi).

Wszystko zaczęło się 5 listopada 2025 r. Napisałem do Sekretarza PZK, Cezarego Zycha (SQ5CKZ), z pytaniem o wsparcie prawne, bo zarządca wymyślił absurdalne wymogi (prawa autorskie architekta do budynku itp.).

Cezary odpisał z pełną kulturą i zadeklarował pomoc:
--------------------------------------------------
PZK (05.11.2025): "PZK nie posiada zespołu prawników, ale przy pomocy kilku biegłych w prawie członków PZK przygotowaliśmy wzór pisma do spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot mieszkaniowych (...) Pismo wystawia i podpisuje Zarząd Główny PZK."
--------------------------------------------------

Podpaliłem się, podesłałem mu pełną argumentację zarządcy. Odpowiedź?
--------------------------------------------------
PZK (05.11.2025): "OK, dzięki za info, zajmę się tematem i dam znać w ciągu kilku dni, pewnie po weekendzie. Pozdrawiam, Cezary SQ5CKZ"
--------------------------------------------------

Super, prawda? "Po weekendzie".

Pisałem monity 12 listopada i 2 grudnia. Cisza. 10 lutego 2026 r. (czyli TRZY MIESIĄCE PÓŹNIEJ) wysłałem maila do całego Prezydium ZG PZK:
--------------------------------------------------
Ja (10.02.2026): "Obecna sytuacja (...) buduje obraz organizacji, która, cytując głosy wielu rozgoryczonych kolegów, „ma swoich członków w poważaniu” (...) Czy PZK jest organizacją realnie wspierającą krótkofalarzy, czy jedynie fasadą służącą do pobierania składek?"
--------------------------------------------------

Prezydium? Oczywiście całkowicie zignorowało temat. Brak jakiejkolwiek reakcji.

16 lutego 2026 r. poszła oficjalna skarga na bezczynność Sekretarza do Głównej Komisji Rewizyjnej (GKR). Dopiero gdy grunt zaczął palić się pod nogami, Sekretarz raczył odpisać, rzucając klasyczne "przepraszam", ale jednocześnie serwując kuriozalną linię obrony:

--------------------------------------------------
PZK (23.02.2026): "Przyznaję się do zaniedbania sprawy. Uważam jednak Twoją reakcję za zbyt daleko idącą. (...) Sprawa montażu anten poziomych pomiędzy budynkami jest niestety 'zapomniana' przez przepisy prawa budowlanego. (...) W imieniu Prezydium ZG PZK wystąpiłem z pismem w tej sprawie bezpośrednio do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego (GINB). Do czasu otrzymania jego stanowiska nie będziemy w stanie udzielić Ci jasnej i pełnej odpowiedzi."
--------------------------------------------------

Słyszycie to? Zamiast sporządzić pismo wspierające do zarządcy (tak jak obiecał), Związek postanowił wysłać zapytanie do GINB i uzależnić swoje działanie od terminów i humoru urzędników państwowych.

Żeby było zabawniej – na przełomie lutego i marca skontaktował się ze mną telefonicznie sam Prezes PZK (SP5E). Osobiście przeprosił mnie za zaistniałą sytuację i zadeklarował, że problem zostanie ostatecznie załatwiony. Jak się szybko okazało, zapewnienia płynące z samego szczytu władz Związku były warte dokładnie tyle samo, co obietnice Sekretarza – czyli zupełnie nic.

12 maja 2026 r. wypunktowałem im tę bzdurną strategię. Przecież GINB to organ administracji, a nie darmowa kancelaria doradcza dla stowarzyszeń! GINB najpewniej odpowie formułką, że nie ma kompetencji do wydawania ogólnych opinii prawnych.

--------------------------------------------------
Ja (12.05.2026): "Odnoszę nieodparte wrażenie, że argument o oczekiwaniu na opinię GINB jest jedynie swoistą zasłoną dymną mającą na celu dalsze odwlekanie realnej pomocy statutowej. (...) Czy PZK zamierza przygotować merytoryczne pismo wspierające (...) czy też jedyną formą 'pomocy' pozostanie czekanie na odpowiedź z GINB?"
--------------------------------------------------

I co? Dokładnie ten sam scenariusz. Kolejny miesiąc bez odpowiedzi na maila.

W zeszłym tygodniu (19 czerwca) wysłałem im ostateczne wezwanie z 7-dniowym terminem.

--------------------------------------------------
Ja (19.06.2026): "Mija właśnie siódmy miesiąc od obietnicy wsparcia ze strony Sekretarza ZG PZK (...) Całkowite zignorowanie oficjalnej skargi członka przez organ kontrolny Związku (GKR) to jawne lekceważenie obowiązków statutowych. (...) Jeżeli nie uzyskam odpowiedzi, skieruję swoje działania w kierunku nagłośnienia całej sytuacji na forach środowiskowych ogólnopolskich i międzynarodowych."
--------------------------------------------------

PODSUMOWANIE – PATOLOGIA, ARROGANCKIE MILCZENIE I INSTYTUCJA POZOROWANA

Wyznaczony termin minął. Odpowiedzi brak. GKR (Komisja Rewizyjna), która ma rzekomo kontrolować ten paraliż decyzyjny, sama ignoruje oficjalne skargi, chroniąc pozycję kolegów z władz centralnych. Nawet sam Prezes PZK (SP5E) potrafi zadzwonić, przeprosić, zadeklarować przez telefon, że „problem zostanie załatwiony”, po czym machina urzędnicza i tak całkowicie człowieka lekceważy.

Nazwijmy rzeczy po imieniu, bez zbędnej dyplomacji: PZK jako organizacja centralna wykazuje rażące lekceważenie wobec własnych członków.

* Miesiące systematycznego ignorowania: Ignorowanie korespondencji przez 90 dni, a potem kolejne miesiące milczenia. Dla tych ludzi odpisanie na wiadomość od człowieka, który finansuje ich działalność, stanowi barierę nie do pokonania. Przejaw głębokiej arogancji.
* Fasada do zbierania funduszy: Aktywność Związku kończy się w momencie pobrania rocznej składki. Kiedy potrzebujesz realnej, statutowej pomocy w sporze z administratorem, cała ta rzekoma potęga organizacyjna kurczy się do bezradności.
* Strategia „na strusia”: Zero odwagi, zero wypracowanej, silnej linii obrony praw krótkofalarzy. Jak pojawia się problematyczny temat, zamiast walczyć o interesy członka, wolą wysłać pismo do GINB i udawać greka: „My czekamy na odpowiedź z urzędu, nic nie możemy zrobić”. To nie jest pomoc, to jest ordynarna gra na zwłokę i tworzenie pozorów pracy, żeby petent w końcu się odczepił.
* Kompletny bezwład i kolesiostwo: Oficjalne skargi trafiają do szuflady, ponieważ organy kontrolne są całkowicie niewydolne i lojalne wobec personelu wykonawczego, a nie wobec członków.

Zastanówcie się głęboko, zanim przelejecie im chociażby złotówkę na kolejny rok działalności. Finansowanie struktur, które przypominają sobie o Twoim istnieniu wyłącznie w okresie płatności składek, mija się z celem. Mam już serdecznie dość tego lekceważenia, braku profesjonalizmu i pisania w próżnię. Wyczerpałem wszelkie formalne ścieżki i bardzo mocno zastanawiam się nad rezygnacją z członkostwa w tym związku, szkoda energii i pieniędzy na organizację, która w krytycznym momencie bezlitośnie odwraca się od swoich ludzi.

Mirosław SQ2JDM

PS. Jeżeli ktoś jest zainteresowany dokładną i pełną korespondencją z PZK to dajcie znać i podeślę, niestety na forum nie da się załączyć PDFów.


  PRZEJDŹ NA FORUM