| "Potworki" - Czyli najbrzydsze transceivery wszech czasów |
sq8nzd pisze: SP4L pisze: Moim zdaniem TS-120/TS-130 miały swego rodzaju klasę. Jak na tamte czasy był porządnym TRx-em z jedyną wadą: przekaźnikiem Rx/Tx. Potworkiem (?) określiłbym TS-2000. Po jego zakupie "nerwowo" wytrzymałem chyba około tygodnia. Odsprzedałem ze stratą i ulgą. Przewinęły się przez moje biurka różne TRx-y (Yaesu, nawet Icom 757GX - totalna porażka!) ale zawsze wracałem do Kenwooda. Przez wiele lat używałem TS-850. To był/jest porządny TRx. Tak, pozostałem wierny linii Kenwood'a. Obecnie używam TS-50 i TL-120. Potworki? Kto co lubi i jak aktywny jest na pasmach. 73 Henryk SP4L Kenwood to bardzo dobra marka. Jak to Ken... . Przyznam Ci rację. TS-2000 ma przede wszystkim wentylator, który WYJE. Nie da się zrobić żadnego QSO. Ale ładny jest :-) Tak ogólnie chodziło mi o wygląd, a nie o to jak się sprawuje (noo.. często to drugie jest ważniejsze). A powiedz mi jak tam działa Ci TS-50 ?? Jak z chłodzeniem ? W szereg z wentylatorem mam wstawiony R 270. Przydaje się w takie temp jak niedawno. Przez większość QSO nie włącza się chyba, że intensywnie usiłuję dowołać się Dx-a na FT8/FT4. TS (zwykle) pracuje na 10W, a TL (w razie "wyższej konieczności") na ok. 80W. Przy pracy TS-50 na 50 W dla FT8/FT4 różnica w raportach jest niewielka więc ustawiłem TS-a na 10W. Jak pewnie każdy zauważył większość QSO to teraz "cyfrówki". Takie czasy. Henryk SP4L P.S. mam do zbycia https://allegrolokalnie.pl/oferta/vademecum-teleinformatyka-wyd-networld-1998-okazja?rep=1088095759 |